Kocham bieganie i Tatry:-)
ukończenie 15 maratonów w: Poznaniu 3 razy, Pradze, Rzymie(x2), Wiedniu, Berlinie, Budapeszcie, Paryżu, Atenach, Sztokholmie, Warszawie, Edynburgu, Wenecji
Maraton: 3h 16"35"
Poznań 11.10.2009 r.
półmaraton: 1h 32"23"
Piła 5.09.2010 r.
15 km: 1h 04"44"
Swarzędz 11.05.2008 r.(tylko jeden start)
10 km: 40"44"
Lubin 17.10.2010 r.
"Czas – skalarna wielkość fizyczna określająca kolejność zdarzeń oraz odstępy między zdarzeniami zachodzącymi w tym samym miejscu. Pojęcie to było również przedmiotem rozważań filozoficznych" Zacytowałem definicję czasu, bo chciałem mieć jakiś punkt wyjścia do tego o czym chcę napisać. Nie będę się tu zajmował analizą pojęcia bo nie jestem fizykiem i zupełnie nie mam na to ochoty. Chciałbym raczej napisać o tym czym dla nas może być to pojęcie i zastanowić się czy warto, się CZASEM tak mocno przejmować...
Czasem w czasie treningowych wybiegań zaczepiam biegających ludzi, bo tak naprawdę w moim bieganiu najbardziej oni mnie interesują. Biegamy razem, rozmawiamy o różnych sprawach biegowych i nie tylko biegowych. Czasem pytam ich czym się suplementują. W tym momencie początkujący biegacze robią wielkie oczy bo najczęściej nie mają pojęcia o co chodzi. Ci, którzy mają pojęcie czasem się oburzają. Mówią, że jedzą dużo jabłek, dużo warzyw i niczego więcej nie potrzebują. CZY TO PRAWDA?
Zawsze kiedy zbliża się termin wysłania tekstu do publikacji szukam w głowie tematu. Czasem zdarza się, że ktoś coś powie, podrzuci jakąś myśl, jedno zdanie albo zaledwie słowo i można już pisać. Niestety bywa i tak, że ta myśl ulatuje z głowy bo przecież kilka otworów w niej jest. Radzę sobie z tym, zapisuję gdzie mogę a potem staram się obudować myśl tekstem. Niestety czasem bywa tak, że w głowie jest zupełna pustka.
Coraz częściej w moim biegowym otoczeniu słyszę o kontuzjach. Kontuzje są częścią sportu, więc nie byłoby w tym niczego dziwnego gdyby nie to, że część z nich jest jakby na własne życzenie. Na niektóre kontuzje „pracujemy” kilka tygodni a na niektóre nawet całe lata i nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to my sami je „spreparowaliśmy”.
Skończył się długi, 3 dniowy weekend. Wiało, padało ale biegowy ludek takimi drobnostkami się nie przejmuje, więc dzielnie nabijał kilometrami nowy licznik. Ja też biegałem ciesząc się tym, że mogę biegać w dzień. Nic mi nie przeszkadzało. Zastanawiałem się o czym Wam tym razem napisać. Przecież nie będę radził Wam jak biegać w zimą, jak to robią nasze biegowe czasopisma, bo zima jaka jest każdy widzi. Wymyśliłem, że zachęcę Was do wybrania jesiennego maratonu.
Siedziałem sobie kiedyś na werandzie schroniska nad Morskim Okiem w Tatrach. Pogoda była przepiękna a ja właśnie zszedłem z przełęczy Pod Chłopkiem, syciłem oczy widokami piłem herbatę z cytryną i jadłem pyszną szarlotkę. W pewnej chwili do schroniska weszła grupa około 10 osób, jak się potem okazało właśnie byli po maturze i czekali na swój studencki, październikowy debiut(...)W pewnej chwili ktoś zapytał: ”no to co robimy jutro, gdzie idziemy”.
Homo sapiens – człowiek rozumny. Nie będę gmerał w różnych teoriach dotyczących naszego ewolucyjnego kształtowania się przez wieki, bo i tak nie o to chodzi. Jak patrzę na współbraci ludzi to odnoszę wrażenie, że HOMO SAPIENS – to określenie na wyrost, dla zaspokojenia naszej własnej próżności ale ponieważ mojej również to niby dlaczego miałbym się nie zgadzać.
Jeszcze kilka dni i przynajmniej część z nas będzie świętowała Święta Bożego Narodzenia. Na razie to, co się dzieje wokoło to jakiś amok. Nie dziwię się, że coraz częściej słyszy się, że ktoś mówi, że nie lubi świąt. Bo jak tu lubić gonitwę po sklepach, sprzątanie, przyrządzanie wielkich ilości potraw a potem ogólnonarodowe obżarstwo?
Copyright (c) 2010-2011 maratony24.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Projekt graficzny: Wojciech Kozłowski